Słowa Konstantej
Co za marnotrawstwo.
Cieplutka papka.
U nas takich nie było.
Zakorkowane.
Tłok jak w metrze w Toronto!
Pewnie po drodze i tak nie ma żadnych drzew.
Jakbym wchodził do Sudbury.
Zakorkowane.
O, przepraszam! Poczekam, aż będzie więcej miejsca!
Może później. Całkiem tu przytulnie.
Na pewno są tam w górze jakieś drzewa.
Hej! To paprotka!
Ej, nie żyje!
Martwy robal.
Trzymaj się z daleka, robalu!
Powinniśmy się do niego dobrać, póki śpi.
Uwaga na gaz!
Czujesz to, Lucy?
Wolałbym tu nie czekać.
Nie nadaję się do takiego klimatu.
To smród kłopotów.
Całkiem przyzwoita lina.
Tylko bałwan nie chciałby tego zjeść.
Przepełnia mnie smutek.
Nie do końca pomocna dłoń, co?
Ptaki... zawsze ptaki...
Jest coś dobrego?
Jej twarz wygląda znajomo, chyba widziałem ją w koszmarach.
Nie lubię być w centrum uwagi.
Zimna i martwa.
Zimna i martwa.
Zimna i martwa.
Wygląda całkiem nieźle.
Wygląda prawie jak żywy, nie?
Dobre zastosowanie surowca.
Pokazaliśmy mu, kto tu rządzi, nie, Lucy?
Ktoś wyrzeźbił futro z niezwykłą dbałością o detale.
Bardzo ładny detal.
Nie moje klimaty, co nie?
Przygotuj się, Lucy.
Przypomina mi naturę.
Dobrze wykonana.
Niezłe wykończenie futra.
Kompletny pies z wyłączeniem woni.
Nie z drewna, ale da radę.
Ładnie wykonana.
Jednak nie taki z ciebie twardziel, co?
Ciągle wraca po kolejne wciry, hę?
Imponujące detale.
Ta figurka świetnie by wyglądała na kominku.