Słowa Konstantej
Średnio satysfakcjonująca wycinka.
Polne kwiaty pasują do rudych włosów.
Zdrowa, ale niezbyt pożywna.
Ale błyszczy!
Ledwo zipie.
Coś jest nie tak z tym kwiatem.
Ktoś tu chyba nie ma smykałki do ogrodnictwa.
Wygląda jak sałatka.
Ładnie pachnie.
Nada się dla hokeisty?
Dziwne, że niektórzy nazywają tę roślinę chwastem. Wygląda całkiem ładnie!
Ładnie pachnie.
Smokingi w Kanadzie wyglądają nieco inaczej.
Trochę łamliwy.
Poskładany do kupy.
Spróbujemy jeszcze raz, Lucy?
Chyba zostało jeszcze trochę do zrobienia.
Mogę dostać do tego trochę syropu klonowego?
Widzisz? Możemy się dogadać!
Odeszła do żabiego nieba.
Nie ufam niczemu, co nie może się zdecydować między powietrzem i wodą.
Zmęczyła się.
Ja nie z tych co kręcą nosem, gdy dostają posiłek.
Można wyczuć smak bagna.
Wciąż podskakują!
Przynajmniej przestały się ruszać.
Figa maskuje zapach bagna.
Nie ma to jak schłodzona szklaneczka po pracy, co nie?
Słodkie stworzonko.
Zawsze byłaś taka kolorowa?
Dam jej odpocząć.
I czym zawiniły ci te rośliny, co?
Te owocówki chyba bardzo lubią tę roślinę.
Z syropem!
Zaraz się chyba rozpadnie. Lucy... czy ty się uśmiechasz?
To gorący towar, ale ty jesteś w zupełnie innej lidze, Lucy!
Trochę się wystygło, co?
Przepraszam, Lucy! Ręce mi odmarzały!
Zaraz się chyba rozpadnie.
Jest gorący, ale przynajmniej praca idzie szybciej.
Trochę się wystygło, co?
Jakbym miał na sobie cieplutkie kalesony.
Zaraz się chyba rozpadnie.
Jest gorący, ale przynajmniej praca idzie szybciej.
Trochę się wystygło, co?
Jakbym miał na sobie cieplutkie kalesony.
Zaraz się chyba rozpadnie.
Jest gorąca, ale przynajmniej praca idzie szybciej.
Trochę się wystygło, co?
Jakbym miał na sobie cieplutkie kalesony.