Słowa Konstantej
Czuję się bezpiecznie, gdy mam ją w ręce.
Ciekawe, czy da się porąbać.
Lataj śmiało, maleńki!
Śpij sobie, kolego.
Martwy i ciągle oślizgły.
Nawet kwiat jest oślizgły.
Tak, jego śluz też jest oślizgły.
Skrzydła oczywiście też są oślizgłe.
O panie, ale bym to wciągnął!
Jednak nie taki z ciebie twardziel, co?
Przykro mi z powodu twego rogu, kolego.
Mam dobrą rękę do natury.
Wygląda, jakby mógł spowodować jakieś szkody.
Nigdy w życiu nie widziałem ryby z rogiem.
Prąd chyba je trochę ściął.
Takie jakby bez sensu.
Prawie tak dobra jak Lucy.
Ładny, ale drzewa nim nie zetnę.
Eee... nie rozmontuje ich z powrotem, więc...
Czas wykopać złote dziury!
Skoro już zrobiłem coś takiego, równie dobrze mogę to wykorzystać.
Stolika ze złota nie zbudujesz. No, może zbudujesz, ale to badziewny pomysł.
W sam raz na poduszkę.
Potrzebuje nawozu.
Mam nadzieję, że nie rozniesie się na drzewa.
Koleżka złapał jakiegoś bakcyla.
Wygląda trochę słabowicie.
Wydaje się dobra na podpałkę.
Trochę się potargała.
Może lepiej by rosła, gdyby było chłodniej.
Trudno powiedzieć, czy to zwierzę czy bardzo żywy krzew.
Nie wygląda najlepiej.
A gdzie drzewna jaszczurka?
Teraz broda mi nie zmoknie, co nie?
Aha, pusto.
Nawiedzone!
W sos mi graj!
Coś dziwnie się przy nim czuję.
Ale szpanerski.
Powinno pomóc wszystkim rozejrzeć się po okolicy.
Pomoże mi rozmontować najróżniejsze rzeczy!
Jadałem już w lesie gorsze rzeczy.
Nie ufam mu.
Zielony grzyb.
Przyjdzie i na niego pora.
Muszę uzbroić się w cierpliwość.
Przypomina góry lodowe.
Przypomina góry lodowe.
Jakoś nie jestem przekonany...
Śmierdzi trochę mniej niż tamto.