Słowa Konstantej
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Kawałek ziemi, co nie?
Znalazłem to pod ziemią.
Kamienie. Ble.
Wspaniała robota w kamieniu!
Kamienie. Ble.
Podłoga godna króla.
Czas na ucztę!
Z sąsiedzkiego ogródka.
Elegancko ugotowana.
Wygląda mi to na przyszłe zbiory.
Trzeba cię będzie jakoś wyłuskać, tak?
Przepraszam!
To potworne!
Kolejny!
Koleżka złapał jakiegoś bakcyla.
Będziem rąbać!
Przy odrobinie opieki wyrośnie z ciebie dobry materiał do rąbania.
Pewnego dnia będzie się ciebie fajnie rąbało.
Dwa zamachy i po sprawie.
Powinienem zbudować małą siekierkę specjalnie dla nich.
Lucy, chyba widzę podwójnie!
Lucy, chyba widzę podwójnie!
Chroni brodę przed wilgocią, tak?
Bardzo sycące.
Nie wygląda to to bezpiecznie.
W tej okolicy lepiej uważać.
Nie potrzebuję wskazówek, prawda, Lucy? Co to ma być za mina?
Chyba dotarliśmy.
Hm. Jakoś nie chce tutaj działać.
Roi się tu od robaków.
Tylko się nie ruszaj!
W końcu co złego może się wydarzyć, nie?
Nie podobają mi się zamknięte drzwi.
Przypomina mi to trochę szałas potu.
Trudno uwierzyć, że to może nas zabrać do domu...
Hm. Chyba coś tu trzeba włożyć.
Chyba nie można tu przywiązać liny.
Czeka na znalazcę.
Zniknęło.