Słowa Konstantej
Inna dusza ich teraz używa.
Nie mogę zacząć bez przywiązanego wołka.
Mógłbym dodać mu szyku, ale najpierw muszą odrosnąć mu włosy.
Skąd te miny nadąsane? To już jest naładowane!
Co zjadłaś, że tak padłaś?!
Ta płotka nie wygra, nie ma szans!
Muszę uprawiać lepsze uprawy, hihihihi!
Z niczego nic nie stworzę.
Inna dusza ich teraz używa.
Zrobiłem błąd.
Och, nie mógłbym.
Moja noga tu postanie, gdy się ziemia trząść przestanie.
Wolę przegryźć duszę, której nikt nie używa.
Śmiertelnicy bardziej potrzebują fizycznej żywności.
Pewnie dałbym radę przeskoczyć.
Niech to! Co za kapelusz!
Inna dusza już go lepi!
Czułem, jak się topił.
Ech, za wysoki.
Niech to, sucho! Wrócę, jak zaswędzi mnie ucho.
Obawiam się, że garnek jest zbyt gorący!
W użyciu przez inną duszę.
Najpierw trzeba wyjąć zawartość.
Pudło! Mówi się „trudno”!
Brak mi wyobraźni.
Lepiej dla ochłody napić się słodkiej wody.
Zaraz, stop! Mam za krótką żyłkę!
Nie zniosę tego. Nic nie mam złupionego!
Ta dusza została już wyssana, hyuyu!
Spróbuję w innym momencie linii czasu.
Ta dusza nie może powrócić.
Niech się bawią, a potem pokażę śmiertelnikom, jak to się robi.
A niech to, to nie jest to.
Brak im do tego duszy.
Nie możemy nauczyć się tego, co już wiemy!
Oto i danie, które czeka na podanie!
Nie, nie, nie.
Brak tu wystarczającej cielesności.
Burczy mu w brzuszku, bo brakuje mu duszy pniaka.
Sądzę, że chyba... potrzeba tu grzyba!
Nie chce zapuścić tu korzeni.
Nie zmieściłbym nawet gdybym bardzo chciał!
Blask księżyca wielce mnie zachwyca!
Mówię językami, ale w tym akurat nie.
Najlepiej byłoby nie.
Nie zmieściłbym nawet gdybym bardzo chciał!
Sądzę, że nie, więc nie, nie, nie!
Zupełnie źle, jeśli nie mylę się!
Nasze dusze znalazły się właśnie w śmiertelnym niebezpieczeństwie!
Zamieszkuje mnie prześliczny chaos.