Słowa Konstantej
Nie wiem, co to robiło, ale już nie działa.
Dokąd się wybierasz? W jakieś ciekawe miejsce?
Gniazdo jest puste.
Te klejnoty chyba go zasilają... w sposób całkowicie naukowy, bez dwóch zdań.
Ciekawe, jak się z tego potem wyłuskać.
Lekki, wytrzymały i efektowny!
Mam nadzieję, że nie ma w nim żadnych robali.
Musi bardzo dużo ważyć.
Zaskakująco lekki.
Nie ma o co kruszyć kości.
Rozmiękłe, mięsiste, krzepiące wdzianko.
Przywiera do pleców użytkownika.
Działa jak w zegarku.
Całkiem sensowny element odzieży.
Najlepszym atakiem jest porządna obrona.
Lubię ciasno związane pęczki.
To ubranie nie jest pierwsze na liście najlepszych pancerzy.
Będzie cierniem w twoim oku.
W tym pancerzu czuję bezpieczeństwo i wewnętrzny niepokój.
A niech to, podarł się z przodu!
Mam tyle pytań, że nie mogę usiedzieć w siodle.
„Nie baw się zapałkami.”
„Tamtędy.”
Na drogowskazie nie ma obecnie informacji.
„Nie baw się zapałkami.”
„Tamtędy.”
Na drogowskazie nie ma obecnie informacji.
Tyle zostaje, jak ogień skończy swoją robotę.
Ogień rozprawił się z okością w czasie teleportacji!
Ogień rozprawił się z kwiatkiem w czasie teleportacji!
Na pewno da się to wytłumaczyć naukowo.
Po prostu warzywo.
Smakuje tak, jak pachnie.
Podobno to zdrowe.
Chyba przez jakiś czas będziemy jeść szparagi...
Jakieś nasiona.
Nabiera siły.
Potrzebuje czasu na odzyskanie sił. Ja zresztą też.
Ta brama ulega destabilizacji.
Kluczowe elementy wciąż są całe.
Znów funkcjonuje jak należy.
Emanuje mocą.
Musi być jakieś źródło energii.
Doprawy, niepokojący blask.
Nie rozpoznaję tych symboli.
Opisuje pradawną cywilizację. Ludzie ci wyglądają na głodnych i przerażonych.
Inskrypcja jest zbyt zatarta, aby ją odczytać.
Jakaś mroczna siła stara się zawładnąć miastem i jego mieszkańcami.
Ludzie zrzucający skórę. Pod spodem wyglądają inaczej.
Ukazuje ogromne, zaawansowane technologicznie miasto.