Słowa Konstantej
Na pewno da się to wyjaśnić naukowo!
Wciąż jest na nim futro. Mrozi krew w żyłach.
Witamy na stacji hibernacyjnej!
Materac z grubego futra.
Dziś mi się poszczęści!
Miło i przyjemnie.
Wygląda wygodnie, ale śmierdzi pleśnią.
Mała, sprytna, rezolutna.
Ostrożnie!
Jakim cudem się spalił?
Pełen miodu!
Pszczoły!
Pusty.
Pełen miodu!
Trzeba jeszcze trochę poczekać.
Jakim cudem się spalił?
Pełen miodu!
W środku pewnie znajdę słodkie co nieco.
Pusty.
Pełen miodu!
Trzeba jeszcze trochę poczekać.
No, to nie było łatwe.
Tuszę, że jeszcze się spotkamy.
O, ten chyba śmierdzi trochę mniej od pozostałych.
Jest potulny jak baranek.
To wołek!
Jesteśmy takie wołki nierozłączki.
Och, ale jest smutny.
Wygląda na głęboko rozeźlonego.
Hmmm, może zawierać zbyt wiele jedzenia.
Koleżka zdaje się być całkiem dosiadalny.
Naprawdę ciężko je obudzić.
Ja dziękuję.
Nawet lubię taki styl.
Jak na mój gust jest nieco zbyt grudkowaty.
Pachnie łzami wołka.
Styl mojego wołka był zbyt ognisty... i wszystko spaliło na panewce.
Nie ma tu żadnego wołka, o którego można by zadbać.
Zrobimy takiego wołka, że mucha nie siada!
Lepiej gdzieś to postawię.
Sprawia, że wołek jest przyjazny. Na pewno da się to jakoś naukowo wyjaśnić.
Chroni królową.
Chroni skórę, ale rujnuje fryzurę.
Robota aż buczy.
Bzyczy po wstrząśnięciu.
Pszczeli gniew w pigułce!
Trzymaj to żądło z dala ode mnie!
Zbyt klejący, żeby po nim chodzić.
To tu było?
Na potęgę nauki, jakim cudem to tak urosło?!