Słowa Konstantej
Pewnie są zajęci robieniem kogoś w konia.
Ptaki!
Giń, rogaczu!
Po oczach!
Taś, taś, świnko!
Zniszczę cię!
Rozgniotę cię na śmierć!
Lepiej ty niż ja!
Ale mu pokazałem!
Możesz odejść. Tym razem.
Nie nadążam!
Jest zbyt obleśny.
Uciekaj, paskudo!
Oooch, ma mały uroczy łuk.
Oooch, ma mały uroczy łuk.
Oooch, ma mały uroczy łuk.
Oooch, ma mały uroczy łuk.
Oooch, ma mały uroczy łuk.
Oooch, ma mały uroczy łuk.
Upiornie piękny kwiatek.
Ciekawe, jakie ma właściwości.
Lepiej, jak wezmę go ze sobą.
Zostawić cię w spokoju?
Chyba zaczyna się przed nami otwierać.
Ktoś tu dzisiaj tryska energią!
Moja dusza łka, gdy spoglądam na to nieszczęście.
Ciarki chodzą mi po plecach.
Z tym kwiatkiem jest coś grane!
Zero oryginalności!
Cieszę się, że to tylko posąg.
Coś mnie do tego ciągnie.
Chcę jej użyć. I chcę, żeby świat wiedział, że to zrobiłem.
W środku na pewno coś jest!
Idealnie upieczony.
Wkrótce zamieni się w drzewo!
Nie wiem, czy chcę się na to drugi raz nabrać.
Pokazuje mi bezkres możliwości...
Nawet jeden fragment potrafi oświecić!
Wysysa energię z tego potwora!
Mam cię!
Zapłacisz za niszczenie nauki!
Wyglądasz tak samo, ale inaczej.
Zapewne to tego chce.
Tym razem na pewno mi się udało.
Chyba się wkurzył...
Dobra, rozumiem!
Teraz na pewno jest wkurzony!
Może ktoś powinien go szturchnąć... Tak na wszelki wypadek.
Nie żyje? Ta dziwna energia wciąż go otacza.
Po przeprowadzeniu rygorystycznych testów mogę potwierdzić, że chce mi się od nich spać.