Słowa Konstantej
Chyba nie da się ciągle unikać snu.
Nie! Nie mogę teraz zwalniać!
Już wygląda lepiej.
Muszę się pospieszyć. Kończy mi się dzień.
Mmmm!
Nie zjem tego!
Uuuch... nie czuję się najlepiej...
Mogę wrócić do chwili, zanim to zjadłam?
To chyba było już trochę starawe.
Może i chodzi o przetrwanie, ale wciąż mam JAKIEŚ standardy.
Może powinnam poczęstować innych...
Jak filiżanka dobrej herbaty.
Do roboty.
Siła oznacza wydajność!
Uff. Za mocne.
Uuf...
Robię się na to... za stara...
Och... uuu...
Zwykle... pracuję... z mniejszymi rzeczami...
Hrrrrgh!
No... dalej! Mam... robotę...!
O, tak... Niech zegarmistrzyni... dźwiga ciężary...!
Obym tylko... niczego sobie nie nadwyrężyła...
Jakie... uff... ciężkie...
Nie! Ciemność mnie nie pochłonie!
Uff...
Wydaje mi się, że wieczność minęła!
Czuję przeciąg. Ktoś zostawił międzywymiarowe drzwi otwarte?
Chyba musimy zaczekać do zachodu, by dokończyć tę konfrontację.
Najwyższa pora!
Na ten wiatrak przyszedł już czas.
Mam już tyle informacji na temat nawozów, że wystarczy mi na całe życie.
Auć, nie czuję się zbyt dobrze...
Pomocy! Otruła mnie!
Uff... Wygląda na to, że te efekty nie są trwałe.
To flara? Lepiej się pospieszę i zobaczę, o co chodzi!
Życie przeleciało mi przed oczami... w dość przypadkowej kolejności.
Nienawidzę tego!
Muszę odpocząć.
Jestem wolna... Żyję... Ha! Ha, ha! Ha, ha, ha, ha!
Przestań! Nie chcę śmiertelności!
Przegania cienie. Dobrze.
Mój czas odporności na kwaśny deszcz niestety dobiegł końca.
Moja ochrona przed płomieniami wygasła.
Cóż za efektywność.
Cóż za marnotrawstwo czasu.
Aż mi się w głowie kręci od tej wiedzy!
Nie wytrzymam tego upału...
Chwilunia... Czyżbym coś usłyszała?
Kiedy ostatni raz jadłam?