Słowa Konstantej
Co za utrapienie, ogień zgasł!
Chyba mogę poświęcić parę minut, by to rozłożyć.
Światła nigdy za wiele.
Co za utrapienie, ogień zgasł!
Chyba mogę poświęcić parę minut, by to rozłożyć.
Nic się tu teraz nie dzieje.
Cóż za zapierający dech w piersiach brak zagrożenia!
Cóż, istnieją mniej pasjonujące rozrywki.
Och, może tylko jeden kawałeczek. Albo i dwa.
Już prawie nie pamiętam, jak smakuje „niebieski”.
Cóż za elegancka galaretka na deser!
Czy jest coś lepszego od jedzenia na patyku?
Cóż za niefortunny zwrot wydarzeń.
Ten królik wygląda na wygłodniałego.
Ciekawe, jakie bibeloty może mi podarować?
Żądam satysfakcji!
Kto się tego spodziewał? Ano ja.
Kto ma czas na zabawę? No dobrze.
Postawmy już to!
To była kwestia czasu.
Jeśli dobrze pamiętam, potrzeba mięsa potworów.
Ofiara złożona. Do dzieła, robalu!
Nie pamiętam, żebym cię tu widziała.
Cóż, teraz już nic na to nie poradzę.
To znów ten czas w dwunastoletnim cyklu orbitalnym.
Chyba mam czas, żeby zrobić ozdóbkę albo dwie.
Coś bardzo konkretnego.
Lepiej już jej nie dotykam.
Coś ją unieszczęśliwia.
Nie zaszkodzi posadzić jeszcze kilka, żeby dotrzymały jej towarzystwa.
Naprawdę muszę z nią rozmawiać?
Coś hamuje jej wzrost.
Co za utrapienie, znowu zapomniałam jej podlać?
Jestem pewna, że niedawno dałam jej jakiś nawóz... albo może miałam to zrobić.
Co za utrapienie, chyba próbowałam pomieścić za dużo roślin w jednym miejscu.
To chyba nie najlepsza pora roku dla tej rośliny.
Wyczuwam jej stres.
W każdej chwili może stanąć w płomieniach.
P-potrzebuję światła! Szybko!
Och... nieprzyjemnie chrupiące.
Nie potrafię tego wyjaśnić, ale przypomina mi o kuchni ojca.
Nie podoba mi się to.
Za długo na ogniu.
Z tych składników nic nie wyszło.
Czas się zbierać!
Halo, monsieur? Jest pan tutaj?
Ach, zut, nic tu nie ma.
Będę musiał wrócić później.
Byłoby fajniej, gdybym miał więcej petits chats, non?
Może lepiej znajdę miejsce, w którym będzie więcej kryjówek.