Słowa Konstantej
Przepraszam, mon petit chou-fleur.
Pardonnez-moi, chyba nie ma teraz czasu.
Chyba nie działa.
Un moment, zabawa już się rozpoczęła.
To raczej nie to.
O rany...
Już to wiem.
Najpierw niech skończy jeść.
Non.
To się chyba nie spodoba.
Potrzeba szczypty czegoś innego.
Potrzeba szczypty czegoś innego.
Chyba nie lubią być sadzone.
Hmm... Non.
Zgaduję, że muszę widzieć księżyc.
Excusez-moi, chyba jest między nami bariera językowa.
To nie do końca to.
Podanie tego zszargałoby moje dobre imię.
Hmm... Non.
Coś tu jest nie tak.
Potrzebuję czegoś długiego i cienkiego, jak drewniana łyżka.
To nie byłoby teraz bezpieczne.
Najpierw trzeba posprzątać ten bałagan.
Trochę już za późno na takie rzeczy.
Pardonnez-moi, widzę, że jesteś zajęta.
Śpi.
Najpierw muszę coś z tego wyjąć.
Chyba trochę tu za ciasno.
Chyba nic nie weźmie. Spróbuję później.
To mu się chyba nie podoba.
Nie ten klejnot.
Wygląda trochę zabawnie, nieprawdaż?
Już coś pichci.
Niestety to nie pomoże.
Ma mniej miejsca niż żołądek po sześciodaniowym obiedzie.
Drzemie sobie.
Już coś pichci.
Niestety to nie pomoże.
Ma mniej miejsca niż żołądek po sześciodaniowym obiedzie.
Drzemie sobie.
Już to wiem.
Nie sądzę, żeby to ze mną chciał rozmawiać.
Mieszanka stworzona wyłącznie dla mermów.
Obawiam się, że mnie nie posłuchają.
Już zrobione, mon ami.
Może lepiej zaczekam, aż będzie w lepszym humorze.
Nie mam niczego, co można do tego przywiązać.
Mój pyszniutki kolega musi podejść trochę bliżej.
Non, non!
Quelle horreur!