Słowa Konstantej
Hmm... Jadało się gorsze rzeczy.
Do laboratorium się nie nadaje!
Piecze, to znaczy, że działa.
To balsam na problemy.
Wolę to od płomieni.
Przewodzi uzdrawiającą energię.
Zimny kamień.
Zimniejszy niż lód.
Mógłbym zmienić jego temperaturę.
Miły i cieplutki.
Całkiem ciepły i milutki... jak na kamień!
To zasadzka!
Krzak.
Musisz czuć się samotnie w tej pustelni.
Powinno być tu jakieś ostrzeżenie.
Spokojnie, nie będę z tym szaleć.
Wyraźnie roztapia moje szaleństwo.
Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej zalatuje serem.
Mmm, słodka, odprężająca herbatka.
Szaleję za tą herbatą!
Lepiej zostawię to na deser.
Na zdrowie!
To niezwykle smutne.
Naprawdę rozjaśniają okolicę.
Zróbmy tu świetlistą atmosferę.
Nie ma to jak żyć w dzbanku.
Wybieramy się do Perełki?
Pora na herbatkę!
Mało to nie kosztowało.
Jej sklep się sfajczył.
Nie zostały nawet fusy.
Doskonały przepis na relaks.
Gdzie woda?
Kto by nie chciał wymoczyć zmęczonych kości.
W budowie.
Wystarczyło trochę miłości.
Pusta skorupa po domu.
Mam coś powiedzieć czy lepiej nie?
To mi w duszy dzwoni.
Muszel ci u nas dostatek.
Muszelki i mi szelki!
To z powodu mojego zaniedbania.
Dobrze się tobą zajmę.
Świat wydaje się w niej trochę mniej szalony.
Ktoś na pewno tu mieszka.
„Nie baw się zapałkami.”
„Jesteś tutaj.”
Znak jest pusty.
Wygląda pysznie!
Kiedyś mieszkały tu pszczoły.