Słowa Konstantej
Słodko-wytrawna.
Smakuje jak kurczak, lecz to raczej nie kurczak.
Odgłosy jak na pastwisku wołków.
Wywołuje gęsią skórkę na plecach.
Z takim cudeńkiem mogę ruszyć z kopyta.
Piecze!
Prosta reakcja chemiczna.
Muszę poczekać, aż znów się napełni.
Gdybym tylko mógł wymoczyć moje zmęczone kości.
Woda zamienia się w szkło pod wpływem księżyca. To przecież jedno z podstawowych praw fizyki.
Ogarnij się.
Okropieństwo.
Chyba jesteśmy bezpieczni.
Zapach nie jest najmilszy.
Nauko broń!
Nie wiem, jak to ogarnąć.
Ostry!
Zęby? To chyba niezbyt higieniczne.
W sam raz do zatrzymania psa.
Mięso to mięso. Gdzież leży granica?
Ugotowane i przyjemnie różowe, lecz moralnie podejrzane.
Wysuszenie sprawi, że już nie będzie pochodzić od ludzi, prawda?
Hutch Danglefish, prywatny detektyw.
Zawsze marzyło mi się coś takiego.
Może trzeba mu nieco nauki?
Lepsza woda w kostkach niż w kolanie.
Trzymałbym się z dala od tego.
Zupełnie się roztopiła.
Zupełnie się roztopiła.
Okiełznałem potęgę zimna!
Lody, lody dla ochłody.
Nie gorączkuj się, kolego.
Istnieją ogary na każdą porę roku?
Futro utrzymuje w środku stałą temperaturę.
Zimny w dotyku!
Lodowe ulepszenie w zestawie!
Jeszcze potężniejszy mróz.
Ja tam lubię świeże wołki, nie mrożone.
A MASZ, ZDROWY ROZSĄDKU!
To w sumie bardziej piramida niż obelisk.
Winona zawsze wyglądała na kobietę z wizją na przyszłość.
Wciąż jestem w jednym kawałku?
Chyba nie chcę tego jeść.
No, to już jest niegrzeczne.
Trzeba było zrobić słoik.
Trochę żelka, trochę fasolka.
Szperanie w porządnym stosie złomu? Tego nigdy nie odmówię.
Coś tam jest.
Myślę, że to w każdej chwili może runąć.
Przydałoby się trochę boczku.