Słowa Konstantej
Wskocz mi do buzi!
Nie ma ucieczki!
To niepoważne.
Czas na zabawę, króliczki!
Króliki mają przerwę.
Do widzenia, wielka marchewo!
Cóż począć z marchwią takich rozmiarów?
Królik winien bacznie usłuchać mego wezwania.
Króliki ślubują strzec mego łupu w swej norze.
Waszą nagrodą będzie bezkresne pole marchewek.
Pokonać mych wrogów porożem królika... Cóż to będzie za pyszna zniewaga!
Rozkoszne!
Muszę usidlić to stworzenie żywcem!
Mały arystokrata chce pohandlować!
Pancerz do walki z deszczem.
Będziemy walczyć w deszczu!
Dni jego proroczej świetności przeminęły.
Potrafi przepowiedzieć nadejście deszczu.
Sterta warzyw? Podziękuję.
Małe ostrze, ale jednak ostrze.
Zasłonięcie uszu sprzymierzeńca byłoby miłosierdziem.
Ballada dobrego losu!
Muzyka to pokarm dla duszy!
Posłuchajmy pobudzającej pieśni wojennej!
Kojąca melodia.
Muzycy grają z pasją!
Kojąca melodia.
Ten takt przyspiesza bicie serca!
Arcydzieło!
Serenada dla zjaw i upiorów.
Muzyka to pokarm dla duszy!
Muzyka to pokarm dla duszy!
Jest gorący w dotyku.
Strzeże nas przed nocą.
Oko Odyna, dodaj nam mądrości!
Bogowie obdarzyli nas szczęściem!
Jadalne czy niejadalne, nie chcę tego.
Nie pragnę go, lecz cieszę się, iż przetrwał chrzest ognia.
Przynajmniej ma ładny kolor.
Siedź tam i nie wychodź!
Do widzenia.
Do zobaczenia w Asgardzie, tataraku!
Naprawdę porządny tatarak.
Ścięte u szczytu kariery.
Z kurzu powstała twarda bryła.
Ha! Marny ze słońca wojownik, jeśli nie potrafi przebić prostej kamizelki.
Nadawałby się do Asgardu.
Wiedza poszła z dymem.
Wolę się bić, niż prowadzić eksperymenty naukowe.
Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.