Słowa Konstantej
Nie będzie się już więcej wydzierać.
Cicho tam!
Nie wygląda już tak dziwnie.
Słyszałem wiele niezwykłych rzeczy na temat tych roślin.
Na pewno poczuję się lepiej, gdy uda mi się jeden złapać.
Pusta mapa. Raczej się na nic nie przyda.
Niezgorszy!
Sprzedałem za to krowę, która była w naszej rodzinie od lat.
Grubo ciosana.
Mogłoby mi się przydać trochę marmuru.
Ma to jakiś sens.
Siekiera chyba nie da sobie rady.
Szybko się pali!
Jedno zmartwienie mniej.
Wygląda kolczaście.
Auć.
Zwykła roślina.
Kolce w ogniu!
Teraz jest kolczaste i spalone.
Ha! I gdzie są teraz twoje kolce!
Te kolce wyglądają na ostre.
Podobno gotowanie to chemia w praktyce. Muszę spróbować.
Nie widzę podobieństwa.
Lepiej z nią nie zadzierać.
Wygląda na cięższą od innych.
To maska kowala.
To pęknięta maska lalki.
To maska lalki.
Kiedyś to była maska lalki.
To maska błazna.
Trochę to nudne.
To maska króla.
To maska, ale wygląda jak lustro.
Znamy się jak łyse konie!
To maska królowej.
Wygląda przebojowo.
Może po prostu dołączę do zabawy?
To maska drzewa.
No masz! To maszt!
Jestem pełen błyskotliwych pomysłów.
Jestem pełen błyskotliwych pomysłów.
Ojej, oczy aż się zaświeciły na mój widok!
Zawładnąłem potęgą elektryczności na lądzie i na morzu!
Teraz mogę wybudować maszt.
Rozkładam skrzydła i lecę! Znaczy, płynę!
Waży mniej, niż sugeruje wygląd.
Sporo łusek na tym żaglu.
Teraz mogę wybudować maszt.
Nienawidzę tego gościa.
Widzę jego myśli.