Słowa Konstantej
Wszędzie dobrze, ale tam najlepiej.
Teraz się nie dowiem, co tu się wydarzyło.
„Jesteś tutaj”... No więc wolałbym tu nie być!
Me działanie winno być gruntowne.
Słodki i klejący.
Pełny pszczelich larw.
Kruchutka.
Wyglądają dziecinnie, ale są przepyszne.
Wezwijcie bestie!
To ja rozumiem.
Szczęście? Jasne, wezmę.
Gorąco jak w garnku!
Trochę pretensjonalne.
W tym stanie na nic mi się nie przyda.
Tęsknię za długą, gorącą kąpielą.
To szkło może mi się do czegoś przydać.
Nie rozpoznają mnie!
Głodne z nich bestie, co?
Do widzenia.
Wolałbym, żebyśmy się tego pozbyli.
Wraca do życia!
Tunel prowadzący do nory ogarów.
Można by go wykorzystać z modzie.
Ząb ogara? Zabójczy i elegancki.
Na co mogłoby mi się to kiedykolwiek przydać?
Schowaj język. Chlapiesz mi na nogawki.
Lepiej on niż ja.
Jego dusza jest wreszcie wolna.
Małe lodowce.
Przybysz z Krainy Lodu.
Roztopiła się.
Roztopiła się.
Kawałek zimy w pudełku.
Na poprawę humoru.
Przytwierdź sobie lód do głowy...
Miałem sporą nadwyżkę klejnotów.
Komora hibernacyjna.
Wieje chłodem.
Chcesz zobaczyć sztuczkę? Potrzebuję ochotnika z zimną krwią...
Pokażę ci mrożące krew w żyłach przedstawienie.
Zimna sprawa.
Teraz dostrzegam jego prawdziwą naturę.
Tak naprawdę w tej płaszczyźnie istnieje tylko w połowie.
Od jak dawna ten stary głupiec chowa tu swoje śmieci?!
Wciąż wyglądam wytwornie, prawda? Jakbym się w ogóle musiał upewniać.
Obrzydliwe.
Te kolce prawie porwały mi garnitur!
Pobrudziłem najlepsze rękawiczki.
Jest ich chyba z siedemnaście.
Naprawdę upadłem aż tak nisko, że grzebię w śmieciach?