Słowa Konstantej
Błyskawicznie bezużyteczny.
Oferuje ochronę na znośnym poziomie.
Okrycie zaprojektowane z myślą o kimś o dużej sile.
Znośna ochrona, która wzmacnia moją moc.
Nieco pancerza jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Musimy zniszczyć tę chorągiew.
Widzę, że to coś wciąż miota się w tę i nazad.
Zdaje się, że nie masz wszystkich w domu, dobry człowieku.
Noszenie tego dodatku wymagałoby naprawdę grubej szyi.
Będziesz nam służyć.
Muszę to zdobyć.
Końskie pióra.
To nie do końca mój styl.
Przydałoby mi się nieco energii.
Samowystarczalność w formie wieńca.
Zbyt brutalne narzędzie jak na mój gust.
Klucz to klucz.
Co ma nie pasować.
To nie dla mnie.
Nie mam najmniejszej ochoty brać w tym udziału.
Dalsze kombinacje mogą wyłącznie pogorszyć sprawę.
Zakończmy więc ten rozdział naszej podróży.
Szybko odzyskam w nim siły.
To portal w jedną stronę.
W życiu nie włożyłbym czegoś równie nieeleganckiego.
Niezgorszy wieniec, gdybym potrzebował leczenia.
Podła bestia! Znaj swoje miejsc!
W takiej formie nie stanowi zagrożenia.
W środku jest coś żywego.
Wiedziałem, że byłby ze mnie fatalny opiekun.
Mogę z dumą stwierdzić, iż jest mu wygodnie.
On lubi mnie, a ja lubię jego.
Wcale nie jesteś bestią z piekła rodem, prawda? Nieee. Nikt cię po prostu nie rozumie!
Jest głodny. Dlaczego jest głodny?
Chyba zaraz sczeźnie!
Ząb małego lawowca.
Zimna i sucha.
Ogień z pyska.
Kapkę gorąca, ale w mig ugotuję na niej jedzenie.
Każdego dnia stajemy się twardsi.
Wyjątkowo mierne.
Cóż za brak fantazji.
Doceniam próbę aranżacji.
Odrażające stworzenie!
Cóż za przaśność.
Odrażające stworzenie!
Ten grzyb przetrwałby nawet kataklizm.
Któż chciałby wtłoczyć to ścierwo w swe żyły?
W końcu się wypali.
O rany. Tę wyspę opanowały szkodniki.