Słowa Konstantej
Nic nie urośnie na tym mroźnym pustkowiu.
Chyba nieźle sobie radzą.
Jest tak pełna, że to aż nieprzyzwoite.
C'est la vie.
Grzyby są teraz trendy.
Trochę słabe to światło.
Ktoś zamawiał pieczone grzyby?
Wolę odcienie lawendy.
Światło, które odegna skradający się mrok.
Wybitnie obrzydliwe.
Mam nadzieję, że będę daleko, gdy wybuchnie.
Gdzie jest Wally?
Jakie jasne.
Wybitnie obrzydliwe.
Cokolwiek. Rób, co chcesz.
Ugh. Nie pachnie zbyt dobrze.
Wybitnie obrzydliwe.
Mnoży zarodniki.
Śmierdzi zgnilizną i porażką.
Wybitnie obrzydliwe.
Czy mogłoby wyglądać choć trochę mniej nieprzyjaźnie?
Teraz jest jeszcze bardziej ordynarny.
Niezły z ciebie wybryk natury.
Żuj z zamkniętym dziobem!
Wygląda na głodnego.
To stworzenie nie wygląda najlepiej.
Może tak będzie lepiej.
Jeśli cokolwiek kiedykolwiek wyglądało jak zło wcielone, to właśnie to.
Nie mam najmniejszej ochoty go zbudzić.
Nie przepadam za jego nowym wizerunkiem.
Do widzenia.
Cóż za potworna bestia!
Obyś nigdy się nie zbudził.
Obrzydliwie urocze.
Obrzydliwie urocze.
Nie zamierzam tego jeść.
Nie zamierzam tego jeść.
Obrzydliwie urocze.
Nie zamierzam tego jeść.
Nie zamierzam tego jeść.
Kwiaty. Zaraz dostanę cukrzycy.
Nie pamiętam, kiedy ostatnio dobrze spałem.
Tworzy piękną poświatę.
Aaach. Odświeżające.
Charlie... Co ty kombinujesz?
Ich największą wadą było duże zapotrzebowanie na paliwo.
Będę mieć po tym koszmary.
Serce miasta jest spokojne.
Znów się uspokaja.
Puls nie ma wpływu na to miejsce.