Słowa Konstantej
To nie jest jego ostateczny cel podróży.
Wiem, gdzie twoje miejsce.
Wyraź swe życzenie, a ja je spełnię.
Koło wydarzeń zostało wprawione w ruch...
To, co jest w środku, pragnie się wydostać.
To, co jest w środku, pragnie się wydostać.
To, co jest w środku, pragnie się wydostać.
Gdzie mam cię zabrać?
Zabiorę cię do pozostałych.
Dziwne, chce mi się spać od samego patrzenia.
Dziwne, ale nie nieprzyjemne.
Nie wiem, czemu to ja muszę odwalać całą robotę.
Kto by pomyślał, że będę się trudził przy maszynie, której przeznaczenie jest mi nieznane...
Stary głupiec...
To nie jest magia cienia.
Mam ważniejsze rzeczy na głowie, niż zajmowanie się dziurami w ziemi.
Genialne w swej prostocie... ale trochę śmierdzi.
Płonie.
Spalony pieniek.
Ktoś już je porąbał.
Księżycowe drzewo.
Pochodzi z tego dziwnego drzewa.
Bardzo się skurczyły.
Ma północny rodowód, cokolwiek to jest.
Elektryzujące.
Obrzydliwy.
Nigdy nie jadłem czegoś takiego.
Przeklęci krwiopijcy.
Mam go!
Co za potwór wymyśla takie rzeczy?
Obrzydlistwo.
Przetestujmy to na jednym z tych mermów, dobrze?
Muszę tego dotykać? Może tylko stanę obok?
Krwawy pęcherz. Pełen krwi.
Puchate... coś.
Nic tu się więcej nie da zrobić.
Cóż się tam kryje?
Daje trochę wytchnienia od tego przeklętego ziąbu.
Zawsze uwielbiałem dramatyzm...
Nieco złowieszczo wygląda.
Ach. Dwoistość rzeczy...
Nie ufam nikomu, kto chodzi tak żwawo.
Zaraz wybuchnie!
Jest przepełniony zarodnikową magią.
Uwolniła się jakaś toksyczna chmura!
Nie podoba mi się ilość magii, która się w tym gromadzi.
Został jedynie popiół i szczątki.
Śmierdzi jakoś tak... iglaście.
Grzybki nie próżnowały.
Przegniła na wskroś. Wiem coś o tym.