Słowa Konstantej
Jest w tym coś znajomego...
Niepoważne.
Ten stary krab ma niezłe umiejętności.
Świąteczny cud.
To by było na tyle.
Cóż za frajda...
Nie mamy nic lepszego do roboty?
To by było na tyle.
Odrażająca świąteczny.
Cóż za osobliwe stworzenia tu mieszkają?
Wyglądały inaczej, kiedy ja byłem u władzy.
Wolałbym, żeby nie miały takich ostrych szczypców.
Znakomicie.
Zapomniałem chustki pod brodę.
Wolałbym nie mieć sierści na garniturze.
Wolałbym nie mieć sierści na garniturze.
Ślini się...
Ślini się...
Chyba widziałem, jak Wilson się tym zajadał.
Siłacz Wolfgang chyba nie do końca jest sobą.
Czy zamierzasz to spalić, Wolfgang?
Miłego dnia, drogi panie Wolfgang.
Znajdźmy ci serce. Przygotuję inkantacje.
Zdradziecki wrogu! Poznaj moją moc!
Wolfgang przywołuje zagubione dusze na powrót do świata żywych.
Ach, tak. Nic nie motywuje tak jak ogłuszający dźwięk gwizdka.
Ta małpa to prawdziwa zmora.
Kto pozwolił tej małpie bawić się ogniem?!
Na co się gapisz, małpo?
Co za szkoda...
Najwyższy czas, abym załatwił to stworzenie.
Przynajmniej ta małpa wydaje się dobrze wyszkolona.
Zbyt toporny jak na mój gust.
Woodie jak zawsze musi robić wszystko po swojemu...
Ha! Cóż za rozkoszna klątwa!
Niebobrze. Drzewiej wyglądałeś lepiej.
Czy mądrze tak rozpalać ogień, zważywszy na twe predylekcje?
Pan Woodie. Kłaniam się.
Ten tępak potrzebuje serca.
Nie jest to twoja najszlachetniejsza postać.
Chyba się rozdrabniasz kolego.
Wspaniale. Szalony łoś.
Zostawię cię sam na sam ze złośliwymi myślami i poszukam serca.
Wróg! Czas na twe odejście!
Woodie zdaje się być w dobrej komitywie z duchami lasu.
Tak będzie lepiej.
Z jakiegoś powodu odpycha mnie myśl o siedzeniu.
Świetnie. Siedź i nie wstawaj.
I tak nie pasował do wystroju.
Ktoś powinien nakryć do stołu.