Słowa Konstantej
Dobra robota.
Dajże mi się tym zająć.
Żal patrzeć na zmarnowaną pracę.
Jak sobie zasadzisz, tak sobie zbierzesz.
Nasza ciężka praca zaczyna przynosić efekty.
Brak mu wigoru.
Bierzmy się za sadzenie!
Tylko nie uprawy!
Pora na żniwa!
O rajuśku, ależ wielka!
Chyba powinnam się zabrać za odchwaszczanie.
Roślina.
Ładnie rośnie.
Powinnam była wcześniej ją wyrwać.
Co za marnotrawstwo.
Ma przed sobą mnóstwo pracy.
Przydatne narzędzie!
Dzięki temu ustrojstwu ziemia będzie przygotowana pod uprawy w mgnieniu oka!
Pozbądźmy się tych śmieci.
Trochę to zbyt fikuśne.
Patrzcie, państwo.
Bazgram jak kura pazurem.
To nie jest dobry znak.
Marny z niego użytek.
Jakby bezużyteczne. No, ale chociaż ładne.
Gdybym tylko miała kapelusz, w którym mogłabym je zatknąć.
Nie jest w najlepszym nastroju.
Ogrodzenie domowej roboty. To oczywiste.
Jeszcze tego nie połączono.
Lepiej przy tym uważaj!
Jeszcze tego nie wkopano.
Brama domowej roboty. To oczywiste.
Teraz muszę tylko wszystko zmontować.
Trzeba to teraz tylko poskładać.
Ważne, że działa.
Do każdego zadania istnieje odpowiednie narzędzie.
Rośliny go uwielbiają.
Jasne, czemu nie.
Ten projekt wygląda bardzo radośnie!
W domu nigdy ich nie próbowałam. Wydawały się zbyt wymyślne jak dla mnie.
Muszę przyznać, że to jest smaczne!
Świetne danie na przerwę obiadową w pracy.
Trochę snobistyczne, ale przyznaję, że całkiem smaczne.
Nie wygląda na szczególnie skomplikowane w użyciu.
Ale fajne!
Ekologiczne źródło światła, co? Może się przydać.
Mam kilka pomysłów, jak mogłabym je wykorzystać.
Wynoś się stąd, koleżko!
To zdecydowanie zagrożenie BHP.
Świetnie wysuszone.