Słowa Konstantej
To była podróż w jedną stronę.
Nieźle. Nawet nie widać spawów.
To naprawdę nie jest moją mocną stroną.
Z której strony nie patrzyć, wygląda dziwnie.
Kryć się!
Serio?
To chyba nie było niezbędne.
To ci dopiero wielki grzyb!
Wszystko poszło z dymem.
Wciąż nic.
Całkiem niezły zbiór.
Bez sensu. Sama zgnilizna.
Strasznie dziś zimno.
Mamy nasze pierwsze grzyby!
Patrzcie państwo na tego grzyba.
Pieczeń.
Gdzie jest kabel?
Jak to może działać bez kabli?
Pieczeń.
Jest tu gdzieś włącznik?
Światło bez żarników. Niesamowite.
Co to za okropny zapach?
Śmierdzi.
To ci dopiero kawał grzyba!
Ten grzyb wygląda naprawdę dziwnie.
Co to za okropny zapach?
Nie przepadam za tym zapachem.
Rozumiem, że tutaj lepiej rosną?
Co to za okropny zapach?
Raju, co za smród...
Ale ogromna!
Co to za okropny zapach?
Roi się tam od pająków.
Pan zrzęda chyba jeszcze się nie napił kawy.
Ten ptak to zdecydowanie zły znak.
Zaraz zwymiotuję...
Nawet zwykłe sępy przynoszą pecha...
Trzeba było założyć okulary ochronne! Czy może okular?
Przykro mi, Reksiu.
Ta psina wygląda okropnie!
Przynajmniej teraz wygląda w miarę spokojnie.
Z czyjego podwórka uciekłeś?
Przykro mi, kolego.
O cię Florek! Co ci się stało w... we wszystko?
Lepszy taki, niż gdy nie śpi.
Mam nadzieję, że te pająki mają mocne żołądki.
Mam nadzieję, że te pająki mają mocne żołądki.
Chyba się tym nie poczęstuję.
Chyba się tym nie poczęstuję.
Mam nadzieję, że te pająki mają mocne żołądki.