Słowa Konstantej
Spoczywaj w pokoju, uroczy gadżeciku.
Majsterkowanie bardzo mnie uspokaja.
O tej porze roku zawsze wspominam Charlie.
Pachnie, jakby już prawie było gotowe.
Co tam słychać, panie piecu?
Mmmm, mmmm! Dobre jedzonko!
Piękny, solidny piec.
Uwielbiam je!
Nie, dzięki, jestem już wystarczająco słodka.
Domowa robota. Co za strata czasu!
Obrzydlistwo.
Bardzo czekoladowa.
Nie przepadam.
To ja rozumiem.
W buzię się nie oparz.
Wiem, co to jest „ajer”, ale że „koniak”?
Trzeba się obchodzić ostrożnie.
Urokliwa ozdóbka.
Coś mi przypomina.
Patrzcie no na tę fikuśną dekorację.
Wreszcie coś na kablu.
Mam nadzieję, że u niej wszystko w porządku.
Co za szkoda.
Zawsze można zorganizować nową.
I to właśnie jest znakomita robota.
Wciąż trochę jakby niewielka.
Spaliło się.
Brakuje tylko drzewa.
Jest tu kto?
Nie ufam tym szklanym oczom.
Hej, mały, wyglądasz mi na obiad!
Mamy go.
To ci dopiero wyżerka!
Okropnie płochliwa, jak na taką dużą dziewczynkę.
Okropnie płochliwa, jak na taką dużą dziewczynkę.
Ale z ciebie słodzinka!
Ale z ciebie słodzinka!
Ooo, mała Woba chce gryzka?
Wolałabym, żeby mnie nie pacnął!
Hej, Wolfgang! Czy pożar miał miejsce wskutek wypadku?
Jak się masz, wielkoludzie?
Spróbuj to rozchodzić, wielkoludzie!
Uwaga! Opanowała go żądza krwi!
Tak naprawdę masz dobre serce, prawda?
Czego potrzebujesz, trenerze?
Raaaju, spokojnie, kolego.
Jak ta małpa rozpaliła ogień?!
Jaka urocza małpka.
Wpadłaś w kłopoty, co?
Jejku, chyba rzeczywiście dzikie z ciebie zwierzę.