Słowa Konstantej
Ciekawe, czy są jadalne? Może należałoby przeprowadzić eksperyment.
Wyglądam w nim szałowo i kapitańsko.
Przynajmniej włosy mi nie zmokną.
Obelga dla nauki.
Ugh. Chyba nie powinienem tego jeść.
Suszone mięsko. Trochę dziwnie pachnie.
Musi być w okolicy jeszcze coś do jedzenia...
Rozwalona na kawałki.
W środku jest jakaś dziura, w której można coś umieścić.
Kamień sprawił, że zaczęła świecić.
I co teraz?
Mam jakieś dziwne uczucie, że coś jest nie tak.
Według mojej rozległej wiedzy jest to... księżycowy motyl.
Mam cię.
Dodajesz mi skrzydeł.
Ćma zamieniona w drzewo? Cóż to za obłęd!
Nie ma tu Księżyca, żeby zadziałał.
Woda potęguje działanie nauki, pozwalając nam wykonać pomiary Księżyca.
Mam dziwne przeczucie, że ktoś mnie obserwuje.
Jest pełnia.
Jest nów.
Księżyc się zmniejsza.
Księżyc się powiększa.
Ostra rzecz.
Teraz jest bardziej skuteczna.
Powinienem zrobić z tego jakiś naukowy użytek, zanim energia zniknie!
Prawie widzę swoje odbicie.
Kawałek szkła księżycowego z nocomarami księżycowymi.
Powinienem wetknąć tu coś świecącego. W imię nauki.
Czczę li tylko naukę!
Kamień, który spadł z księżyca.
Skrywa całe mnóstwo nauki!
Pewnie dałabym radę to zepsuć.
To nie jest zwykłe siedlisko pająków.
Szkliste.
Świeci nieziemską energią.
No jasne! Trzeba połączyć energię księżycową z ziemniaczaną! Czemu o tym nie pomyślałem?
Nazwę to cząsteczką Higgsbury’ego.
Nowe, elektryzujące odkrycie!
Wewnątrz niczego nie ma.
Moje włosy dziwnie się przy tym zachowują!
Coś zgubiło się w przekazie.
Hę? Ktoś coś mówił?
Chce, żeby go ukończyć.
To chyba część jakiegoś większego mechanizmu.
Chyba na coś czeka.
Wyłowiłem to tylko po to, żeby znaleźć skazę!
Nie chce być na ziemi.
Chyba wiem, gdzie twoje miejsce.
Czuję, że muszę to gdzieś zanieść.