Słowa Konstantej
Wyglądam na robola ze stoczni?
Przystojniak!
Hej, przystojniaku.
Ach, pamięta mnie.
Trzyma mistrza na jego miejscu.
Przeklęte pudło!
Jest mniej bolesny, niż wygląda. Ale tylko odrobinę.
Przywykłem do trochę większych porcji.
Wyrazy uznania dla kucharza!
Trochę za krucha, żeby powiesić na niej mięso.
Lepsze niż deser.
Lepsze niż deser.
Jeszcze wilgotne.
Jest wilgotne i na razie takie zostanie.
Jest wilgotne i na razie takie zostanie.
Jeszcze wilgotne.
Można suszyć tu mięso, dzięki czemu na dłużej pozostanie przydatne.
Trochę za krucha, żeby powiesić na niej mięso.
Ona ma w ogóle zęby?
Lepsze niż deser.
Jeszcze wilgotne.
Jest wilgotne i na razie takie zostanie.
Jest wilgotne i na razie takie zostanie.
Jeszcze wilgotne.
Może jak się ją nakarmi, to będzie mniej drażliwa.
Nic dziwnego. Kiepska robota.
Teraz jest zbyt krucha, by cokolwiek na niej powiesić.
Ona ma w ogóle zęby?
Suche jak pustynia.
Sól? W końcu jakiś smak.
Jeszcze wilgotne.
Jest wilgotne i na razie takie zostanie.
Jest wilgotne i na razie takie zostanie.
Jeszcze wilgotne.
Hm. Dlaczego wcześniej o tym nie pomyśleliśmy?
Wygląda podejrzanie.
Moje zęby są już na to za stare.
Musiałbym być głupi albo zdesperowany, żeby tego użyć.
Byli tu, gdy się tu znalazłem.
Czy ja ci wyglądam na kogoś z napuchniętą głową merma?
Czy ja ci wyglądam na kogoś z napuchniętą głową merma?
Myślałem, że nie da się śmierdzieć jeszcze gorzej.
Śmierdzi jak zgniła ryba.
No jasne, że nawet nie potrafisz dobrze umrzeć.
Lepiej nie wchodzić im w paradę.
Udało im się stać jeszcze brzydszymi.
Wyglądają dużo lepiej.
Wygląda trochę... podejrzanie.
Pieczona głowa merma. Pychota.
Ciężko się uwolnić od ich wzroku.