Słowa Konstantej
Wydaje się nie z tego świata.
Wygląda dość niebezpiecznie... Ciekawe, czy pozwoli mi spróbować.
Pusto.
Widzę w środku iskierkę.
Przypomina zabłąkaną duszyczkę.
Hi, hi. Tak, chciałabym poznać tajemnicę.
Nieprzyjemnie jest czuć się niekompletnym.
Znowu jesteś w jednym kawałku.
Szepty... robą się coraz głośniejsze...
Teraz nic ci nie grozi.
Pragnie, bym odnalazła brakujące części.
Zabiorę cię do twojego ostatecznego miejsca spoczynku.
Abby i ja pomożemy ci się zebrać do kupy.
Czy coś się tam chowa?
Wyczuwam w tym jakąś obecność...
Wyczuwam w tym jakąś obecność...
Wyczuwam w tym jakąś obecność...
Chce jakiejś energii.
Jesteś taki samotny i zagubiony... Moja siostra i ja ci pomożemy.
Karmił się martwą materią, a teraz to ja pożywię się nim.
Wszystko da się dostosować do własnych potrzeb.
Zostało jeszcze tyle do zrobienia...
Dziwnie wgląda, nie?
Bardzo dziwaczne.
Widzę światło.
Nawet ziemia się rozpada pod wpływem nacisków.
Są uwięzieni... Póki co.
Och. Płonie.
Twoje cierpienie dobiegło końca.
Spotkał je smutny koniec z naszych rąk.
Ulotne piękno.
Delikatne i nietrwałe.
Podoba mi się ten zapach.
Odrażające.
Nie wiem, jak coś takiego w ogóle powstało.
Kolebka życia. Nienawidzę jej!
Dziękuję, Warly.
Kranie życie innych, by zachować własne.
Czuję w rękach jego kradzione ciepło.
Wrogowie moich wrogów to moje komary.
Nic tak nie odżywia jak krew innych istot.
Nie martw się. Będzie bolało tylko przez chwilę.
Co za brzydka laleczka.
Krwawy komarzy pęcherz. Uwielbiam go.
Nowe życie. Ostatnia rzecz, której potrzebujemy.
Ziemia zwymiotowała swe tajemnice.
Pewnego dnia do ciebie dołączę.
Czy potrafi ogrzać zimne, złamane serce?
Jego piękno skażone jest potwornym smutkiem.
Piękno i zimno godne śmierci.