Słowa Konstantej
Trzeba było... zbudować podnośnik...
Nie schylać się... kucać...
To nie jest... robota... dla dżentelmena...
Dla... nauki... uff!
Nie psuję... sobie... fryzury...?
Hngh...!
Uchh... uchh...
To najgorszy... z moich eksperymentów...
Ale ciemno!
Znów widzę!
Można się utopić w tym...czymś!
Co to takiego? Ogromna latająca gałka oczna?
Wracaj, jeszcze z tobą nie skończyłem!
Nareszcie!
Wiatrak odleciał z wiatrem.
Kto by pomyślał, że wykorzystam moją naukową wiedzę... w takim celu.
Moje wnętrzności płoną!
Auć! Gorące to.
Zapamiętać: żadnych eksperymentów z toksyną ognistej pokrzywy.
Ciekawe, kto odpalił flarę?
Topienie się trochę mi zajęło, ale ostatecznie coś z tego wyszło – ja!
Nienawidzę takiego stanu zaw...
Nie mam już sił.
Jestem wolny! Wreszcie wolny!
To chyba coś mermowego.
Moje człowieczeństwo wymyka mi się z rąk...
Ha! Niczym mgła!
Czas nałożyć więcej odstraszacza kwasu.
Chyba czas się wysmarować balsamem termicznym.
Dopadła mnie choroba morska!
Dlaczego wciąż tu jestem?
Czuję się taki mądry!
Lodu... albo... cienia!
Co to za dźwięk?
Jestem głodny!
Ten szlak wygląda na bezpieczniejszy.
Trop jest świeży. Zwierz na pewno jest w pobliżu.
Trop bestii kończy się tutaj.
Na takiej mokrej ziemi ślad się nie utrzyma.
Ten szlak wygląda niebezpiecznie.
Żadna bestia nie dorówna mojemu umysłowi!
Mam wrażenie, że coś mnie obserwuje.
Jesteś jeszcze głodna, roślinko?
Więcej już nie uniosę!
Wesołych Świąt!
Wiedziałem, że tutaj coś się ukrywało!
Mam cię!
Tu jesteś.
Wiedziałem, że się tu ukryjesz!
Widzę cię!