Słowa Konstantej
Może byś spróbowała ruszyć w drugą stronę?
Iiiiii start!
Coś tam się porobiło.
Nie ma się czym martwić. Ech.
Któż tam się czai!
Aaaauć! To bolało!
Trochę tu zimno!
Północ na zawsze w moim sercu.
Wybacz, Lucy, chrapałem?
Nie mogę tego teraz zrobić.
Trochę mokra, co nie?
Co to było?
Dziwnie znajome uczucie...
Przykro mi, straciłem wolę walki.
Prąd się skończył, co?
Czuję, że wilgotność powraca.
Ma ktoś zapasowy kask hokejowy?
Robię się zmęczony, chyba przestaje działać.
Na razie wystarczy tej roboty.
Przechlapane.
Niedługo czas do łóżka.
Pycha!
Moje zęby tego nie przeżują.
Data ważności ewidentnie minęła.
Trochę dziwnie smakowało.
Zdążyłem w samą porę.
Wolałbym żuć słoninę.
Nie czułbym się w porządku, gdybym zachował to wszystko dla siebie.
Ech, nie najgorzej.
Pora zacząć patrzeć na rzeczy w innym świetle.
Teraz to mamy kopa, Lucy!
Podziękuję.
Hnff...
Uff... uff...
Nie... Nie wstawiaj... Lucy...
Ciężko... Ej...?
...uff...
Będziemy... szli... nieprzerwanie...
Nie ma... co... narzekać...
Robota... sama się... nie zrobi...
Nie ma to... jak uczciwa... praca...
Jestem bardziej drwalem niż tragarzem...
Kto zgasił światło?
Wspaniale!
Chyba trochę wpadło mi do ust!
Nie tego szukałem, ech!
Co, słoneczko razi duże oczysko?
Przywalę ci tym razem tak, że ci się odechce!
Chyba zostaje mi przecierpieć...
Nauczyłem się na ten temat nieco więcej.